Mama

Pozwólmy tacie zająć się dzieckiem!

Tata zajmujący się dzieckiem nie jest już takim egzotycznym widokiem jak kiedyś. Teraz tatusiowie coraz częściej angażują się w wychowanie swoich dzieci. Przewijają, karmią, wychodzą na spacery, zostają w domu, kiedy dzieci są chore. Dla mnie to bardzo ważna zmiana w postrzeganiu znaczenia ojca w życiu dziecka

tata zajmujący się dzieckiem

Utarło się, że to mama powinna się zajmować dzieckiem, a tata jest tym, który chodzi do pracy i zarabia, ewentualnie karzę zbyt krnąbrne dziecko po powrocie do domu. Na szczęście takie myślenie zaczyna się zmieniać i na przestrzeni lat tatusiowie pokazują, że chcą być aktywnymi rodzicami, w 100% zaangażowanymi w opiekę nad dzieckiem.

Cieszy mnie to, że tata zajmujący się dzieckiem nie jest widokiem egzotycznym. Nikt z takiego taty się nie wyśmiewa. Cieszy mnie też to, że to właśnie my – kobiety, matki, powinnyśmy zacząć naszych mężów, narzeczonych, partnerów zachęcamy do pomocy przy dziecku i w domu. Coraz częściej przestajemy odsuwać tatusiów od przewijania, kąpania, karmienia, usypiania.

Przestańmy być Matkami Polkami – tata zajmujący się dzieckiem doskonale sobie poradzi

Wiadomo, że to kobieta nosi przez 9 miesięcy malucha pod sercem. To kobieta staje się matką, jak tylko dowie się o ciąży. Mężczyzna zostaje tatą, w momencie kiedy zobaczy swoje nowo narodzone dziecko. Mówi się, że kobieta ma instynkt macierzyński i dzięki temu od pierwszych chwil wie jak zajmować się dzieckiem. A co z tatusiami? Często odsuwamy ich od pomocy przy dziecku, bo my to zrobimy lepiej, szybciej, sprawniej. Wciąż (w dobrej wierze) zwracamy panom uwagę , że zrobili czegoś za dużo, albo czegoś za mało. W konsekwencji mężczyzna zaczyna liczyć tylko na nasze wyraźne wskazówki, co, jak i kiedy. Przestają wątpić w swoją intuicję i przestają z niej korzystać w relacji z dzieckiem: nie domyślają się, nie wyprzedzają faktów (czy dziecko głodne itd.).

I właśnie takie myślenie powoduje, że panowie po którymś razie, gdy odgonimy ich od pomocy przy dziecku, sami wpadają w przeświadczenie, że nic przy maluchu nie umieją zrobić. Z czasem oferowanie przez nich pomocy staje się coraz rzadsze, aż w końcu przyjmują potulnie rolę “tego który nic nie umie” i zostawiają kobietę samą z domem i opieką nad dzieckiem. Kobiety narzekają, że nie mają czasu wypić gorącej kawy, bo tatusiowie tylko wgapieni są w ekran telewizora czy komórki – i tak błędne koło się zamyka.

Sama myślałam, że jestem w stanie sama ogarnąć dziecko, bez pomocy męża. Jednak leżąc po cesarce w szpitalu, bez jego pomocy nie byłabym w stanie poradzić sobie z opieką nad dzieckiem. To on po raz pierwszy przewijał naszego syna. Fakt zrobił to niedokładnie, ale dziecku nic od tego się nie stało. To mój mąż przez długi okres czasu brał Małego do odbicia, bo ja bałam się, że zrobię mu krzywdę. To Michał pierwszy wykąpał Jasia i do tej pory go kąpie. Przez długi czas on karmił małego wieczorem, a następnie usypiał. Nie było dla niego problemem zostanie z dzieckiem, kiedy ja miałam wychodne. Po powrocie nie zastawałam dziecka brudnego, usikanego, głodnego, zrozpaczonego. Jaś był szczęśliwy, uśmiechnięty. To Michał wstawał w nocy i karmił Jasia, kiedy ja odciągałam pokarm na następne karmienie. On przygotowywał Jasiowi kaszkę na śniadanie, podgrzewał obiad i karmił go, potem dokładnie sprzątając krzesełko do karmienia. Tata dawał i daje radę. Nie powiem, że czasem irytuje mnie jak wolno tata ubiera, przebiera Jasia, ja bym zrobiła to dwa razy szybciej, ale wiem, że jeśli wyręcz ęgo w jakimś obowiązku, ukręcę bat na siebie – no bo skoro wiesz lepiej, to sama to rób. A tu nie o to chodzi. 

A na koniec – bardzo zaimponował mi kolega z pracy, który powiedział, że zamiast pójść biegać, wolał zająć się swoją córką, bo w trakcie dnia była bardzo marudna i żona była zmęczona, więc chciał ją odciążyć? Czy on potrzebował czteromiesięcznego urlopu ojcowskiego, by pomóc żonie w opiece nad dzieckiem? NIE! Po prostu żona od pierwszych dni angażuje go do pomocy, więc chłopak nie boi się niczego zrobić przy córce :)Porozmawiajmy z ojcami naszych dzieci. Powiedzmy im czego od nich oczekujemy, spróbujmy opisać nasze role w opiece nad dzieckiem. W końcu do tego, by dziecko przyszło na świat potrzebni są oboje rodzice – mama i tata. Oni oboje są potrzebni do tego, aby wychowywać dziecko. Powinni podzielić się obowiązkami, nie tylko dla dobra dziecka, ale przede wszystkim dla dobra swojego zdrowia psychicznego. Przecież radosne w byciu zaangażowanym tatą jest to, że niepotrzebne są spektakularne działania. Aby mieć pozytywny wpływ na życie własnego dziecka trzeba po prostu z nim być: obserwować i opiekować się, służyć radą i zachętą, wspólnie się bawić, grać, razem uprawiać jakiś sport i pasjonować meczem piłkarskim – tylko tyle i aż tyle.

Dlatego Drogie Mamy – nie wyręczajmy tatusiów. Dajmy i im cieszyć się z bliskości dziecka. Niepotrzebne są żadne dyrektywy, aby tatusiowie zajęli się dzieckiem – wystarczy, że my matki im na to pozwolimy.

A Wasi mężowie/partnerzy pomagają Wam w opiece nad dziećmi?

Podobało się? Podziel się
error

Pozwólmy tacie zająć się dzieckiem!

Aleksandra Załęska admin czas czytania: 4 min
14
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
error

Sprawdź także