Jeszcze kilka lat temu największym problemem rodziców było to, że dzieci nie chciały wracać z podwórka. Dziś często słyszymy zupełnie inne zdanie: „Odłóż już ten telefon”. Dziecko a czas przed ekranem to duży problem, który w ostatnich latach spędza senz powiek ekspertom i rodzicom.

Przyznam szczerze, że sama nie jestem mamą, która całkowicie zakazuje technologii. Mój syn dorasta w świecie, w którym internet jest czymś tak naturalnym jak telewizja była dla naszego pokolenia. Wie, jak korzystać z komputera, ogląda filmy na YouTube, czasem gra z kolegami. Nie chcę udawać, że da się wychować dziecko bez ekranów. Chcę natomiast nauczyć go korzystać z nich mądrze.
I właśnie dlatego z dużym zainteresowaniem przeczytałam najnowsze badanie dotyczące cyfrowych nawyków polskich dzieci. Wyniki dają do myślenia.
Dziecko a czas przed ekranem – smartfon stał się codziennością
Według raportu „Dzieci a czas przed ekranem” aż 83% polskich dzieci regularnie korzysta ze smartfona. Co więcej, niemal 40% zaczyna swoją przygodę z internetem jeszcze przed ukończeniem 6. roku życia. Średni czas spędzany przed ekranem wynosi około 2,4 godziny dziennie, a wraz z wiekiem systematycznie rośnie.
To pokazuje jedno – technologia nie jest już dodatkiem do dzieciństwa. Stała się jego częścią.
Pytanie brzmi więc nie „czy dziecko powinno korzystać z ekranów?”, ale „jak sprawić, żeby robiło to rozsądnie?”.
Problemem nie zawsze jest liczba godzin
Łatwo wpaść w pułapkę liczenia minut.
Godzina.
Dwie godziny.
Trzy godziny.
Tymczasem równie ważne jest to, co dziecko robi przed ekranem.
Inaczej wygląda pół godziny spędzone na nauce języka obcego, rozwiązywaniu logicznych zagadek czy tworzeniu własnych grafik, a inaczej kolejne godziny bezmyślnego przewijania filmików lub oglądania przypadkowych treści.
Autorzy badania zwracają uwagę, że technologia może wspierać rozwój dziecka, jeśli jest wykorzystywana świadomie i z odpowiednio dobranymi materiałami edukacyjnymi.
I właśnie tutaj zaczyna się rola rodzica.
Dziecko nie potrzebuje policjanta. Potrzebuje przewodnika.
Przez długi czas wydawało mi się, że najlepszym rozwiązaniem są sztywne zakazy.
Po czasie zrozumiałam, że one działają tylko do momentu, kiedy mnie nie ma obok.
Znacznie lepiej sprawdziły się rozmowy.
Dlaczego nie warto oglądać wszystkiego?
Dlaczego internet nie zawsze pokazuje prawdę?
Po co są reklamy?
Dlaczego nie każdy influencer jest dobrym wzorem?
Takie rozmowy budują coś znacznie ważniejszego niż posłuszeństwo – uczą dziecko samodzielnego podejmowania decyzji.
Co naprawdę pomogło ograniczyć czas przed ekranem?
Dziecko a czas przed ekranem – czy można temu zaradzić? Nie ma jednego sposobu, który zadziała w każdej rodzinie. Gdyby istniał, pewnie każdy rodzic już dawno by z niego korzystał. U nas największą zmianę przyniosło nie zabieranie telefonu, ale stopniowe zmienianie codziennych nawyków. Zamiast ciągłego powtarzania: „Odłóż telefon”, zaczęliśmy wspólnie ustalać zasady i szukać aktywności, które są po prostu ciekawsze niż ekran.
Zauważyłam też, że Janek znacznie łatwiej akceptuje ograniczenia, kiedy rozumie ich sens. Rozmawiamy o tym, dlaczego warto robić przerwy od urządzeń, jak ekran wpływa na sen, koncentrację czy wzrok. Nie straszę, ale tłumaczę. Dzięki temu telefon przestał być „zakazanym owocem”, a stał się jednym z wielu elementów dnia.
Najważniejsze okazało się jednak to, że zmiany wprowadzaliśmy małymi krokami. Zamiast rewolucji były drobne decyzje: wspólny spacer po obiedzie, planszówki zamiast kolejnego filmu czy odkładanie telefonów podczas kolacji. Po kilku tygodniach zauważyłam, że sięganie po smartfon nie jest już pierwszym odruchem, gdy pojawia się nuda. To nie oznacza, że ekran zniknął z naszego życia, ale przestał być jego centrum.
Telefon nie może być lekarstwem na nudę
To chyba największa pułapka współczesnego rodzicielstwa.
Czekamy w kolejce?
Telefon.
Jedziemy samochodem?
Telefon.
Restauracja?
Telefon.
Dziecko bardzo szybko uczy się, że każdą wolną chwilę należy zapełnić ekranem.
Dlatego coraz częściej pozwalam na nudę.
To właśnie wtedy pojawiają się najlepsze pomysły na zabawę.
Zasady obowiązują wszystkich
Nie da się przekonać dziecka do ograniczenia telefonu, jeśli sami podczas obiadu odpowiadamy na maile albo co chwilę sprawdzamy media społecznościowe.
Dzieci uczą się przede wszystkim przez obserwację.
Jeżeli chcemy, aby odkładały telefon, sami również musimy to robić.
Domowe strefy bez ekranów
W naszym domu obowiązuje kilka prostych zasad.
Nie korzystamy z telefonów podczas wspólnych posiłków.
Nie zabieramy ich do sypialni.
Wieczorem odkładamy urządzenia przynajmniej godzinę przed snem.
To niewielkie zmiany, ale naprawdę robią różnicę.
Trzeba zaplanować alternatywę
Nie wystarczy powiedzieć:
„Wyłącz komputer.”
Dziecko natychmiast zapyta:
„To co mam robić?”
Dlatego warto wcześniej przygotować kilka pomysłów:
- wspólne gotowanie,
- planszówki,
- rower,
- spacer z psem,
- budowanie z klocków,
- eksperymenty,
- czytanie książki,
- malowanie,
- gra w piłkę.
Najłatwiej ograniczyć ekran wtedy, gdy dziecko ma ciekawszą alternatywę.
Dziecko a czas przed ekranem – jeśli ekran, to wspólnie
Bardzo lubię momenty, kiedy oglądamy coś razem.
Możemy zatrzymać film.
Porozmawiać.
Wyjaśnić niezrozumiałe sytuacje.
Pośmiać się.
To zupełnie inny rodzaj korzystania z technologii niż samotne przeskakiwanie między kolejnymi filmikami.
Aplikacje też mogą rozwijać
Dziecko a czas przed ekranem – pamiętaj, że nie każda aktywność przed ekranem jest stratą czasu.
Warto wybierać aplikacje, które:
- uczą języków obcych,
- rozwijają logiczne myślenie,
- zachęcają do programowania,
- wspierają kreatywność,
- pokazują świat nauki poprzez zabawę.
Dobrą praktyką jest wspólne sprawdzanie nowych aplikacji, zanim oddamy je dziecku do samodzielnego korzystania.
Wakacje są największym wyzwaniem
To właśnie podczas wakacji dzieci mają więcej wolnego czasu, a rodzice częściej pracują.
Łatwo wtedy usłyszeć:
„Mamo, mogę jeszcze chwilę?”
Dlatego warto wcześniej ustalić rodzinne zasady.
Można określić, ile czasu przeznaczamy na ekran, a ile na aktywność fizyczną, spotkania z kolegami czy zabawę na świeżym powietrzu.
Nie chodzi o wojskowy harmonogram.
Chodzi o zachowanie równowagi.
Nie idealni. Wystarczająco uważni
Nie wierzę w rodzicielstwo bez telefonów.
Nie wierzę też, że dziecko wychowane z dala od technologii będzie lepiej przygotowane do dorosłego życia.
Wierzę natomiast, że naszym zadaniem jest nauczyć dzieci korzystać z niej świadomie.
Pokazać, że smartfon może być narzędziem do nauki, rozwijania pasji i kontaktu z bliskimi, ale nie powinien zastępować rozmów, ruchu, przyjaźni czy zwykłej dziecięcej nudy.
Bo to właśnie z tej nudy rodzi się kreatywność.
A wspomnienia z dzieciństwa zdecydowanie częściej tworzą się na boisku, w lesie czy podczas rodzinnej gry planszowej niż przed świecącym ekranem.
Dziecko a czas przed ekranem – zobacz także:
- Jak wybrać pierwszy smarfon?
- Sprawdź czy nie wychowujesz telefonicznego zombie!
- Social media pod kontrolą? Dlaczego są one zagrożeniem dla dzieci?
